home | do pobrania | dojazd | tor | poprzednie zawody  | kontakt 

PATRONAT
HONOROWY
SPONSORZY
GŁÓWNI
SPONSORZY
WSPIERAJĽCY
PATRONAT
MEDIALNY
   


  Zawody 2006

Zakurzona Krokowa
Na torze w Krokowej odbyły się Międzynarodowe Indywidualne Mistrzostwa Country-Cross o Puchar Polskiego Związku Motorowego GOLDEN CUP 2006 by YAMAHA. Dwudniowe zawody, rozgrywane przy pięknej słonecznej pogodzie zakończyły się triumfem 31-letniego Pawła Sobczyka, który jadąc motocyklem Yamaha YFZ 450 przez ponad 4 godziny pokonał 105 okrążeń 2,7 kilometrowego toru. Zawody obejrzało ponad 5 tysięcy kibiców.

Sonik kibicem
Na torze w Krokowej nie mogło zabraknąć ubiegłorocznego zwycięzcy Rafała Sonika. Pionier jazdy na czterokołowcach w Polsce z uwagi na kontuzję ręki nie mógł bronić zdobytego rok wcześniej trofeum. W Krokowej nie pełnił jednak roli kibica. - Trudno nazwać kibicem kogoś, kto udostępnia swój sprzęt, swoich mechaników i pomaga w starcie koledze - stwierdził Rafał Sonik. W tym roku nie startuję, dlatego zdecydowałem się wspierać Pawła Sobczyka. Oglądałem tor, analizowaliśmy wyścigi, wspólnie ustalaliśmy taktykę. Pomagałem Pawłowi tak, jakbym to ja startował w tych zawodach - dodał Sonik.

Niemiec faworytem
Pod nieobecność na starcie Rafała Sonika faworytem wydawał się Niemiec Philipp Streuber, który profesjonalnie traktuje ściganie na czterokołowców. Niemiec jeździł w Krokowej bardzo dynamicznie i perfekcyjnie. Na niektórych zakrętach obierał inną trasę niż pozostali, w efekcie kibice bez trudu rozpoznawali Streubera na torze.
W gronie faworytów wymieniano również gdynianina Grzegorza Brzozowskiego, który rok wcześniej minimalnie przegrał z Rafałem Sonikiem. Niestety, w odniesieniu sukcesu gdynianinowi przeszkodziła kontuzja. - Dwa tygodnie temu odniosłem kontuzję kostki i gdyby nie, wynik mógłby być znacznie lepszy - tłumaczył po zawodach zawdonik GKM Bałtyk. Przed rokiem przegrałem przez sprzęt, zepsuła mi się skrzynia biegów. Teraz zabrakło jednak zdrowia. Quad spisywał się bez zarzutu. Jedynie w drugim wyścigu zapchał mi się filtr powietrza i miałem problemy z jego uruchomieniem, po wymianie już było w porządku. Rzutem na taśmę znalazłem się na podium i bardzo się z tego cieszę. Jacek Stelmaszyk wyprzedził mnie na trzy okrążenia przed metą, na szczęście mi udało się go pokonać na ostatnim kółku - mówił Brzozowski. Może za rok pójdzie lepiej?


Pęknięta podłoga
świetne przygotowanie do zawodów zaprezentował 31-letni Paweł Sobczyk. Sprzęt i rady Rafała Sonika były niezwykle pomocne. Sugestie doświadczonego kolegi okazały się niezwykle przydatne. Paweł Sobczyk wygrał w wielkim stylu oba sobotnie wyścigi, zyskując nad faworyzowanym Niemcem okrążenie przewagi.
Drugiego dnia poszło Sobczykowi znacznie trudniej. Po niezbyt udanym starcie (były kłopoty z uruchomieniem motocykla), lider imprezy wystartował dopiero jako piąty, z kilkusekundową stratą do Streubera. Dość szybko awansował na drugą pozycję, a potem skutecznie gonił Niemca. Niestety w trakcie kolejnego, zwycięskiego wyścigu awarii uległa podłoga motoru i zawodnik został na starcie, by dokonać naprawy. W efekcie wystartował przedostatni z blisko minutową stratą do prowadzącego. Błyskawicznie mijał kolejnych rywali. Do Streubera było już za daleko, jednak zachował przewagę, jaką wypracował sobie w trakcie pierwszych wyścigów.
- Przed rokiem byłem czwarty i bardzo chciałem poprawić pozycję - powiedział na mecie zwycięzca, Paweł Sobczyk. Nie startował wprawdzie Rafał Sonik, ale kandydatów do wygranej było wielu. Wiele dobrego mówiono o Niemcu Streuberze, groźny zawsze jest Grzegorz Brzozowski, nie wiedziałem jak wypadną Łotysze. Solidnie przygotowywałem się do zawodów. Dużo trenowałem, miałem rewelacyjnie przygotowany sprzęt. Pierwszego dnia wygrałem oba wyścigi, motor jechał idealnie. Niestety, drugiego dnia urwała się podłoga i zostałem na starcie czwartego wyścigu, by ją naprawić. Ruszyłem ze sporą stratą. Pogoń za rywalami, częste mijanie wolniejszych przeciwników dała mi się mocno we znaki i w końcówce byłem potwornie zmęczony. Wyścig wygrał Niemiec, ale w całych zawodach udało mi się utrzymać przewagę - mówił uradowany zwycięzca.
- Popełnialiśmy błąd, decydując się na zakup nowych, niesprawdzonych podłóg - mówił po zawodach Rafał Sonik. Aluminiowe mocowanie nie wytrzymało i podłoga się urwała. Zdecydowaliśmy, że najlepszym momentem na naprawę będzie moment startu i dlatego Paweł został na starcie czwartego wyścigu. Mijanie kolejnych rywali okazało się bardzo męczące, ale mimo to Sobczyk utrzymał prowadzenie. Cieszę się z jego sukcesu, tak samo jakbym to ja startował. Zawody były świetnie zorganizowane, dobrze, że udało się zaprosić kilku wartościowych zawodników z zagranicy, co na pewno podniosło rangę zawodów. Czy da się porównać nasze zwycięstwa? Jesteśmy innymi zawodnikami. Paweł zaczynał od motocykli na asfalcie, dobrze startuje i znakomicie jeździ szybko. Ja z kolei jestem długodystansowcem, mogę jeździć bez końca. Przed rokiem to wystarczyło. W tym roku poziom przygotowania zawodników i sprzętu znacznie się podniósł. W tym roku potrzebna była szybkość i błędy. Kto popełnił ich mniej - wygrał - ocenił ubiegłoroczny triumfator.


Walka nie tylko o podium
Pasjonująca rywalizacja toczyła się nie tylko o podium. Dla wszystkich uczestników podstawowym celem było ukończenie zawodów. Udało się to 16 uczestnikom. Piękna walkę stoczyli Paweł Sobczyk i Niemiec Philipp Streuber, ale nie tylko. Do końca trwała rywalizacja również o trzecie miejsce. Początkowo wydawało się, że trzecie miejsce przypadnie Jackowi Stelmaszykowi, który na trzy okrążenia przed metą wyprzedził Grzegorza Brzozowskiego. Reprezentant GKM Bałtyk Gdynia jednak nie odpuścił i na ostatnim okrążeniu udanie ripostował, meldując się ostatecznie na najniższym stopniu podium.

Kurz, kurz, kurz
Zawodnicy bardzo pochlebnie wyrażali się na temat toru, który był bardzo zróżnicowany. Były zarówno długie proste, na których zawodnicy bez problemu przekraczali 100 km/h, jak i trudne ciasne zakręty. Nie brakowało też miejsc, na których kibice oglądali efektowne skoki. Zawodnicy byli bardzo zaskoczeni, gdy organizatorzy dokonali równania toru między wyścigami. - Jestem pod wrażeniem przygotowania nawierzchni - komplementował organizatorów Paweł Sobczyk. Myślałem, że w drugim wyścigu tor będzie dziurawy, ale organizatorzy znakomicie przygotowali go w przerwie i od początku można było jechać na maksa - dodał zwycięzca Golden Cup.
Tor wybudowany na starym żwirowisku podobał się nie tylko zawodnikom. Kibice mieli wiele atrakcyjnych miejsc, z których można było oglądać zawody. Jedynym mankamentem był potworny kurz, który unosił się nad torem. Już po treningu kwalifikacyjnym kibice zmierzający na zawody nie mieli problemu z odnalezieniem toru w Krokowej. Tumany kurzu dawały się wszystkim we znaki. Nie tylko zawodnikom. W bardzo trudnych warunkach pracowała obsługa toru. Maski i okulary, w których występowała, tylko w minimalnym stopniu poprawiały warunki pracy. Łuna kurzu była tak wielka, że z daleka niektórym wydawało się, że płonie las...


Uwaga na młodzież
Wyścig Golden Cup był niezwykle wymagający. Zawodnicy musieli przez dwa dni spędzić na motocyklu ponad cztery godziny. To był prawdziwy test wytrzymałości zawodników i sprzętu. Zawodnicy odczuwali zmęczenie już po pół godzinie pierwszego wyścigu. Z każdym okrążeniem było coraz trudniej. Z trudami imprezy zmagali się nie tylko doświadczeni sportowcy. Nie zabrakło młodych adeptów ścigania się na czterokołowcach.
Utalentowany 17-letni Arnold Vogt od niedawna ściga się na quadzie. Brakuje mu wytrzymałości i już po pierwszym wyścigu miał dość jazdy. Nie chciał jechać na siłę. Rafał Sonik namówił Vogta do jeszcze jednego startu. Po pierwszym dniu Vogt spasował, tak jak i kilku starszych zawodników.
Ogromny wysiłek i kurz nie były w stanie zmęczyć 13-letniego Macieja Siekaja. Niewielki wzrostem blondynek wykazał się olbrzymim hartem ducha kończąc zawody na 15. miejscu. Młody zawodnik zaskarbił sobie ogromną sympatię publiczności, która gorąco dopingowała gdynianina.


Kibice
Fani żywo reagowali na to co się dzieje na torze. Nawet niezorientowani w tej dyscyplinie dość szybko wyłowiła w gronie faworytów imprezy - zawodników z numerami 6 (Streuber) oraz 11 (Sobczyk). Kibice nie szczędzili braw jednak pozostałym zawodnikom. - Zaczynam swoją przygodę z quadami - mówił na mecie Dariusz Witkiewicz, który zajął 13. miejsce. Byłem bardzo zmęczony, jednak doping fantastycznej publiczności nie pozwolił mi zejść z motoru. Do mety dojechałem, by podziękować fanom za fantastyczny doping - komplementował publiczność Witkiewicz.

Żużlowe akcenty
Pomysłodawca imprezy, Robert Terlecki dał się poznać jako dobry promotor podczas organizacji żużlowych imprez Camel Cup czy Winterthur Cup. Parę lat temu zaraził się miłością do quadów. Próbował organizować wyścigi czterokołowców na żużlowym torze, sam zresztą ścigał się Yamahą, ale impreza nie spotkała się z większym zainteresowaniem kibiców. Pozostał jednak wierny czterokołowcom i wybudował tor w Krokowej.
Na zawodach nie mogło zabraknąć jednak żużlowych akcentów. W przygotowaniu imprezy pomagał mu oczywiście brat, Andrzej Terlecki, który wciąż sędziuje żużlowe imprezy. W gronie kibiców można było zobaczyć Tomasza Bajerskiego. 50-kilometrową drogę na quadzie z Sopotu do Krokowej pokonał były żużlowiec Wybrzeża, Jarosław Olszewski. Obecny był również profesor Jan Talar, który wielokrotnie pomagał żużlowcom po ciężkich wypadkach. Dzięki jego pomocy do zdrowia wrócił Piotr Winiarz, a teraz siły odzyskuje Rafał Wilk. Profesor Talar zapewnia, że Rafał już niedługo zacznie chodzić o kulach! O doskonałych rezultatach pracy Jana Talara przekonał się sam Robert Terlecki, któremu profesor uratował po ciężkim upadku z konia córkę Agnieszkę.


Co dalej?
Przed rokiem w Krokowej rozegrano Silver Cup. W tym sezonie poprzeczka została postawiona wyżej, w efekcie główne trofeum nosiło nazwę "Golden Cup". Co będzie dalej? Robert Terlecki ma już wiele nowych pomysłów, które planuje urzeczywistnić już za rok. Znając zaangażowanie Terleckiego spodziewać się można chyba ... platyny


Wyniki:
Trening Kwalifikacyjny, sobota 15.06.2006:
1. Paweł Sobczyk (Motorad Yamaha, Yamaha) - najlepsze okrążenie - 2:13.308;
2. Philip Streuber (Niemcy, Yamaha) strata +2.481,
3. Janis Kirilko (Łotwa, KTM) +7,256
4. Grzegorz Brzozowski (GKM Bałtyk Gdynia, KTM) +7,480,
5. Maciej Jachnicki (GKM Bałtyk, Yamaha) +8,093,
6. Piotr Majkowski (GAMK Gdańsk, Suzuki) +8,369;

I wyścig (70 minut), sobota 15.07.2006:
1. Paweł Sobczyk (Motorad Yamaha, Yamaha) 28 okrążeń (czas przejazdu 1:12:31.282)
2. Philip Streuber (Niemcy, Yamaha) 28,
3. Grzegorz Brzozowski (GKM Bałtyk Gdynia, KTM) 27,
4. Maciej Jachnicki (GKM Bałtyk, Yamaha) 27,
5. Jacek Stelmaszyk (MKO Oborniki, Yamaha) 27,
6. Tomasz Kasprzak (ATV Polska, Yamaha) 26.
Najszybsze okrążenie: Paweł Sobczyk 2:18.772 (średnia prędkość 70,043 km/h)

II wyścig (70 minut), sobota 15.07.2006:
1. Paweł Sobczyk (Motorad Yamaha, Yamaha) 28 okrążeń (czas przejazdu 1:12:28.858)
2. Philip Streuber (Niemcy, Yamaha) 27,
3. Jacek Stelmaszyk (MKO Oborniki, Yamaha) 27,
4. Maciej Jachnicki (GKM Bałtyk, Yamaha) 27,
5. Janis Kirilko (Łotwa, KTM) 26,
6. Grzegorz Brzozowski (GKM Bałtyk Gdynia, KTM) 26.
Najszybsze okrążenie: Michał Wojtczak (GKM Bałtyk, Yamaha) 2:07.874 (średnia prędkość 76,012 km/h)

III wyścig (60 minut), niedziela 16.07.2006:
1. Paweł Sobczyk (Motorad Yamaha, Yamaha) 24 okrążenia (czas przejazdu 1:01:24.135)
2. Philip Streuber (Niemcy, Yamaha) 24,
3. Grzegorz Brzozowski (GKM Bałtyk Gdynia, KTM) 24,
4. Janis Kirilko (Łotwa, KTM) 23,
5. Tomasz Kasprzak (ATV Polska, Yamaha) 22,
6. Maciej Jachnicki (GKM Bałtyk, Yamaha) 22.
Najszybsze okrążenie: Philip Streuber 2:16.025 (średnia prędkość 71,457 km/h)

IV wyścig (60 minut), niedziela 16.07.2006:
1. Paweł Sobczyk (Motorad Yamaha, Yamaha ) 25 okrążeń (czas przejazdu 1:02:47.314)
2. Philip Streuber (Niemcy, Yamaha) 25,
3. Grzegorz Brzozowski (GKM Bałtyk Gdynia, KTM) 24,
4. Jacek Stelmaszyk (MKO Oborniki, Yamaha) 24,
5. Maciej Jachnicki (GKM Bałtyk, Yamaha) 22,
6. Janis Kirilko (Łotwa, KTM) 23.
Najszybsze okrążenie: Philip Streuber 2:18.944 (średnia prędkość 69,956 km/h)


Klasyfikacja końcowa:
1. Paweł Sobczyk (Motorad Yamaha, Yamaha) 105 okrążeń (28, 28, 24, 25) łączny czas przejazdu 4:30:42.713,
2. Philip Streuber (Niemcy, Yamaha) 104 (28, 27, 24, 25),
3. Grzegorz Brzozowski (GKM Bałtyk Gdynia, KTM) 101 (27, 26, 24, 24).
4. Jacek Stelmaszyk (MKO Oborniki, Yamaha) 100 (27, 27, 22, 24),
4. Maciej Jachnicki (GKM Bałtyk, Yamaha) 99 (27, 27, 22, 23),
6. Tomasz Kasprzak (ATV Polska, Yamaha) 95 (26, 25, 22, 22),
7. Janis Kirilko (Łotwa, KTM) 94 (23, 26, 23, 22),
8. Radosław Sawicz (KTM Novi Kielce, KTM) 91 (24, 24, 21, 22),
9. Grzegorz Parulski (GKM Bałtyk Gdynia, Yamaha) 88 (23, 24, 21, 20).
10. Rinalds Dislers (Łotwa, KTM) 88 (24, 24, 22, 18)
11. Piotr Majkowski (GAMK Gdańsk, Suzuki) 85 (18, 25, 21, 21)
12. Łukasz Łaskawiec (ATV Polska, Yamaha) 81 (23, 21, 19, 18).
Wystartowało 20 zawodników. Do mety dojechało 16.

Tomasz Rosochacki





Copyright © 2005-2009 SSP. Wykorzystano zdjęcie pana Arkadiusza Kwietnia z galerii ATV Polska.